Rozmowa/wywiad/debata z Jarosławem Kaczyńskim, mnie bardzo rozczarowała. Ze względów technicznych i przekazanych przez Kaczyńskiego treści programowych. Zacznę od tych pierwszych. Wyglądało to wszystko bardzo chaotycznie, ciągłe wchodzenie w zdanie, to trochę denerwowało. No powiedzmy to się da przełknąć. Ważniejsze były kwestie programowe.
I tutaj doznałem rozczarowania. JK prezentował bardzo socjalny punkt myślenia, czym mnie bardzo rozczarował. Przypuszczam, że cele JK na tę rozmowę był dość jasny gruntować swój elektorat. Najwyraźniej nie miał zamiaru zdobywać niezdecydowanych, bo ci raczej nie pójdą po prostu do urn. Więc z punktu widzenia strategii, cele wyznaczone zostały osiągnięte. Jednak dla mnie liberała gospodarczego dużym rozczarowaniem były propozycje opodatkowania hipermarketów, banków, czy też najbogatszych. Jest to czysty populizm, w którym troszkę w mojej ocenie Jarosław Kaczyński się zapędził. Przecież podatek banków i hipermarketów, pokryją zyski tych instytucji. A te są od klientów, a co się z tym wiąże możliwy wzrost cen, oprocentowania kredytów etc. A szczególnie ten 2 efekt stał by w sprzeczności zapewnienia mieszkań, o czym Prezes PiS wspominał w rozmowie.
Drugi aspekt, co mnie zdecydowanie zaskoczyło, że ten temat się pojawił to sprawa aborcji. Tutaj mętlik zupełny. Zupełnie nie mogłem się połapać o co chodzi z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (a dokładniej jakim wyrokiem?). Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie przez kogokolwiek tej kwestii. Aczkolwiek stanowisko JK było takie jak dotychczas (czyli mniej więcej utrzymanie status quo).
Jak już wspominałem, nie tego oczekiwałem od Jarosława Kaczyńskiego. I z pewnością nie tego oczekiwali aktywni młodzi, którzy, mogli wiązać jakieś nadzieje z hasłem "Polska zasługuje na więcej". Bo młodzi nie są elektoratem roszczeniowym, bardziej chcą wolności działania, która pozwoli na dobrobyt. A nie podstawioną rybę, nie do końca smaczną.
piątek, 2 września 2011
niedziela, 28 sierpnia 2011
Czy Pawlak może zwariować?
Zadyma wokół słów Hofmana zrobiła się ogromna. Do tego stopnia, że już niektórzy uważają, iż PiS już całkowicie straciło szansę na koalicję z PSL. Z wypowiedzi Pawlaka, może wynikać obraz obrażenia się. Jednak nie chce mi się wierzyć by polityk, będący dwukrotnie premierem, a teraz wicepremierem stracił polityczny zmysł. Dlatego gadanie, że po wyborach z PiS się nie dogada nie ma najmniejszego sensu.
Co do samej wypowiedzi, to dotyczyła ona piosenki wyborczej PSL. Tutaj media bądź co bądź dokonały ogromnej manipulacji, której uległo chyba wielu zwolenników PiS. Owszem wypowiedź przy wyrwaniu z kontekstu, brzmi okropnie, nietaktownie itd. Błąd PiS leżał gdzie indziej.
W mojej ocenie powinni stwierdzić krótko czego dotyczyła wypowiedź i koniec. Przez tydzień milczeć o wsi, PSL itd. Tak by temat się uspokoił. A dzisiaj prezes Kaczyński dał legitymację fałszywym, twierdzeniom, iż PiS obraża wieś, poprzez ataki na PSL, że to partia ludzi KRUS (co jest skądinąd prawdą) itd. Tu był prawdziwy błąd, który PiS mocno poczuje.
Co do samej wypowiedzi, to dotyczyła ona piosenki wyborczej PSL. Tutaj media bądź co bądź dokonały ogromnej manipulacji, której uległo chyba wielu zwolenników PiS. Owszem wypowiedź przy wyrwaniu z kontekstu, brzmi okropnie, nietaktownie itd. Błąd PiS leżał gdzie indziej.
W mojej ocenie powinni stwierdzić krótko czego dotyczyła wypowiedź i koniec. Przez tydzień milczeć o wsi, PSL itd. Tak by temat się uspokoił. A dzisiaj prezes Kaczyński dał legitymację fałszywym, twierdzeniom, iż PiS obraża wieś, poprzez ataki na PSL, że to partia ludzi KRUS (co jest skądinąd prawdą) itd. Tu był prawdziwy błąd, który PiS mocno poczuje.
sobota, 27 sierpnia 2011
Tusk zatopi Platformę
W ostatnim czasie obserwujemy już zbytnią pewność co do ewentualnego zwycięstwa. Już Donald Tusk przywitał się z gąską. Po czym to widać? Już nie próbują udawać, iż media są niezależne (patrz cudowna zgodność pomysłu debaty PO z ITI i Polsatem). Grają władzy jak ta tylko zagra. Na co jeszcze sobie pozwolą? Czyżby naprawdę zatracili instynkt samozachowawczy? Ta pycha już zgubiła ich w 2005 roku, teraz konsekwentnie powtarzają ten scenariusz.
O ironio, szefem sztabem PO był (2005) i jest pechowy Jacek Protasiewicz. Owszem pewnie kontroluje jego poczynania w pełni pan Ostachowicz, główny ekspert od PR rządu. Co widać poprzez próby zakrywania wszelkich akcji PiS od rzucenia pomysłu debaty, który zakończył się debatą "konstruktywną" w Polsat News. No i dzisiaj kolejną oczywiście "przypadkową", niemającą nic wspólnego z odbywającą się w tym samym mieście (Wrocławiu) konwencją PiS.
Ta pycha kończy się fatalnie, panu premierowi jest potrzebny kolejny paprykarz, który powie mu to i owo. Może zmądrzeje.
O ironio, szefem sztabem PO był (2005) i jest pechowy Jacek Protasiewicz. Owszem pewnie kontroluje jego poczynania w pełni pan Ostachowicz, główny ekspert od PR rządu. Co widać poprzez próby zakrywania wszelkich akcji PiS od rzucenia pomysłu debaty, który zakończył się debatą "konstruktywną" w Polsat News. No i dzisiaj kolejną oczywiście "przypadkową", niemającą nic wspólnego z odbywającą się w tym samym mieście (Wrocławiu) konwencją PiS.
Ta pycha kończy się fatalnie, panu premierowi jest potrzebny kolejny paprykarz, który powie mu to i owo. Może zmądrzeje.
środa, 24 sierpnia 2011
"Rozgrzany sędzia" odc. któryś tam
Po raz kolejny sędziowie służą danej opcji politycznej, możliwe, że wbrew swoim zamiarom. Niewątpliwie wspomniana w tytule słynna wypowiedź obecnego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, przedstawia stan polskiej debaty publicznej. W której niezawisły sąd ma rangę rynsztoka politycznych brudów. I tutaj dużą cegiełkę kładzie Platforma Obywatelska, niewątpliwie.
Ta partia przedstawiana jako hm "liberalna" stoi w istocie przeciw zasadom wolności. Świadczy o swoim tchórzostwie, niemożności bronienia swoich racji bez sądu. I ta formacja chce debaty? Brzmi to dość śmiesznie, nieprawdaż?
W mojej ocenie tryb wyborczy powinien być zlikwidowany, bo to jest tylko kiepski substytut sprawiedliwości.
Ta partia przedstawiana jako hm "liberalna" stoi w istocie przeciw zasadom wolności. Świadczy o swoim tchórzostwie, niemożności bronienia swoich racji bez sądu. I ta formacja chce debaty? Brzmi to dość śmiesznie, nieprawdaż?
W mojej ocenie tryb wyborczy powinien być zlikwidowany, bo to jest tylko kiepski substytut sprawiedliwości.
niedziela, 21 sierpnia 2011
"Tusku musisz" czas zacząć
Marszałek Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla "Newsweeka" stwierdza, że różnica wbrew sondażom w mediach wynosi tylko kilka procent, a nie 10 czy tam 15. Czemu to służy? Jak sam tytuł notki wskazuje rozpoczęciu kampanii "Tusku musisz" mającej przypomnieć wyborcom, że "kaczyzm" jest realnym zagrożeniem.
Do końca kampanii będziemy mieli prawdopodobnie zmniejszenie różnicy między PO a PiS. Możliwe jest nawet wyprzedzenie PO przez PiS w ostatnim przedwyborczym sondażu. Także sondaże są już rynsztokiem, z którego realne dane dla zwykłego wyborcy są nieznane.
Jeśli już mowa o kampanii to nie trudno, wspomnieć o propozycji debat rzuconej przez Donalda Tuska. W mojej ocenie wiele debat w kampanii wyborczej, sprawi, że nie będą one miały decydującego znaczenia w kampanii. Tak było w 2005 roku.
Czyżby Donald Tusk, bał się jednego decydującego starcia? Na to wychodzi. Rozkłada ewentualne ryzyko na drobne cząstki.
Jarosław Kaczyński wyszedł z dobrą w mojej ocenie propozycją debat w przyszłym think-tanku PiSu. Neutralizuje to ewentualne możliwości medialnych zagrywek na korzyść Platformy.
Jedno mnie zastanawia, czemu Jarosław Kaczyński nie chce podjąć się ostatecznej debaty, która byłaby (przy dobrym przygotowaniu) odwetem za 2007 rok. Trzeba jednak wyciągać wnioski. A dobre wystąpienie jest możliwe co pokazała II debata prezydencka z 2010 roku.
Do końca kampanii będziemy mieli prawdopodobnie zmniejszenie różnicy między PO a PiS. Możliwe jest nawet wyprzedzenie PO przez PiS w ostatnim przedwyborczym sondażu. Także sondaże są już rynsztokiem, z którego realne dane dla zwykłego wyborcy są nieznane.
Jeśli już mowa o kampanii to nie trudno, wspomnieć o propozycji debat rzuconej przez Donalda Tuska. W mojej ocenie wiele debat w kampanii wyborczej, sprawi, że nie będą one miały decydującego znaczenia w kampanii. Tak było w 2005 roku.
Czyżby Donald Tusk, bał się jednego decydującego starcia? Na to wychodzi. Rozkłada ewentualne ryzyko na drobne cząstki.
Jarosław Kaczyński wyszedł z dobrą w mojej ocenie propozycją debat w przyszłym think-tanku PiSu. Neutralizuje to ewentualne możliwości medialnych zagrywek na korzyść Platformy.
Jedno mnie zastanawia, czemu Jarosław Kaczyński nie chce podjąć się ostatecznej debaty, która byłaby (przy dobrym przygotowaniu) odwetem za 2007 rok. Trzeba jednak wyciągać wnioski. A dobre wystąpienie jest możliwe co pokazała II debata prezydencka z 2010 roku.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Mesjanizm racjonalny
Rafał Ziemkiewicz w ostatnim numerze "Uważam Rze" pokusił się o analizę mesjanizmu, jego sensu, założeń etc. I wyciąga wnioski, które stoją naprzeciw dotychczasowej jego realistycznej wizji prezentowanej, przez chociażby Romana Dmowskiego.
Wspomniany już autor wyciąga wniosek, iż mesjanizm jest potrzebny narodom, w celu utrzymywania ich trwałości, tradycji itd. Tak rzeczywiście jest.
Przy okazji różnego rodzaju dysput nt. mesjanizmu generalnie jest zadawane jest pytanie czy mesjanizm ma sens? Ma sens, to jest jasne. Musi być postawione zupełnie inne zagadnienie. Jaki cel ta swoista misja narodu ma mieć? Czy jest to dążenie do osiągnięć gospodarczych, militarnych przynoszących sukces? Czy złudne poczucie wyższości poprzez piękną walkę, ale jednak przegraną? Ja wybieram to pierwsze.
Wielu może utożsamiać moją postawę z zadowoleniem byle zielona wyspą, druga Irlandią, Japonia itd. Tego należy się wystrzegać i walczyć z tym, bo ten problem jest, co Rafał Ziemkiewicz zauważa.
W ogóle postawa "dziwnego środka" nie ma racji bytu w przestrzeni publicznej. Musisz wybierać to albo to. Ja z tym walczę. Bo prawda, fakty są najistotniejsze.
Wspomniany już autor wyciąga wniosek, iż mesjanizm jest potrzebny narodom, w celu utrzymywania ich trwałości, tradycji itd. Tak rzeczywiście jest.
Przy okazji różnego rodzaju dysput nt. mesjanizmu generalnie jest zadawane jest pytanie czy mesjanizm ma sens? Ma sens, to jest jasne. Musi być postawione zupełnie inne zagadnienie. Jaki cel ta swoista misja narodu ma mieć? Czy jest to dążenie do osiągnięć gospodarczych, militarnych przynoszących sukces? Czy złudne poczucie wyższości poprzez piękną walkę, ale jednak przegraną? Ja wybieram to pierwsze.
Wielu może utożsamiać moją postawę z zadowoleniem byle zielona wyspą, druga Irlandią, Japonia itd. Tego należy się wystrzegać i walczyć z tym, bo ten problem jest, co Rafał Ziemkiewicz zauważa.
W ogóle postawa "dziwnego środka" nie ma racji bytu w przestrzeni publicznej. Musisz wybierać to albo to. Ja z tym walczę. Bo prawda, fakty są najistotniejsze.
piątek, 10 czerwca 2011
Bard "Solidarności" a polska rzeczywistość
W ostatnim numerze "Uważam Rze" pojawił się dość ciekawy artykuł Ryszarda Makowskiego nt. życia Jacka Kaczmarskiego, nazywanego także bardem "Solidarności". Jednak z mojej dość liberalnej postawy, odbieram ten artykuł jako atak w stronę nieżyjącego już Kaczmarskiego.
Z jakiej przyczyny? Otóż autor artykułu przywołuje zdanie z wypowiedzi barda następujące dotyczącej emigracji do Australii:
"Tam mam chociaż jakiś socjal, jakieś zabezpieczenie. Tutaj (w Polsce-przyp. Maras245) jakby mi ujebało rączkę i nie mógłbym grać, to kto by mi pomógł."
Jeżeli ta wypowiedź jest prawdziwa to świadczyłaby o słabości barda "Solidarności", nie do pomyślenia chociażby w epoce przedsocjalistycznej. Artyści radzili sobie bez pomocy państwa opiekuńczego. Byli ludzie, którzy im pomagali. Muszę także, zwrócić uwagę na to, jak odbiera polskie naród, jako bezduszny, samolubny. Co było zupełną nieprawdą, gdyż Ryszard Makowski w dalszej części artykułu wspomina, że byli ludzie, organizowali koncerty w celu wsparcia Jacka Kaczmarskiego.
Z czego może wynikać taka postawa? Może z ukształtowania społeczeństwa? Ono jest uzależnione od decyzji urzędników (czyt. państwa). To boli, że tak wielcy ludzie jak bard "Solidarności" w obliczu tak ukształtowanej rzeczywistości tracą godność. Przed erą socjalizmu, tak byłoby to odbierane. Kaczmarski byłby uznany za zwykłego nędzarza. Jest to uleganie wizji pieniędzy państwowych jako niczyich. A to nie jest prawda. Musi każdy z nas, z tego zdawać sobie sprawę.
Jedyne z czym mogę się zgodzić w artykule Makowskiego, jest to, że powinien być uhonorowany za swoją działalność w czasach opozycji antykomunistycznej, a nie za "zasługi dla Socjalistycznego Związku Studentów Polskich". Tak, za to go odznaczył Aleksander Kwaśniewski.
Smutne jest to, że tak socjalistyczna w istocie rzeczywistość zmienia godnych bycia wielkimi, w istnych nędzarzy.
Z jakiej przyczyny? Otóż autor artykułu przywołuje zdanie z wypowiedzi barda następujące dotyczącej emigracji do Australii:
"Tam mam chociaż jakiś socjal, jakieś zabezpieczenie. Tutaj (w Polsce-przyp. Maras245) jakby mi ujebało rączkę i nie mógłbym grać, to kto by mi pomógł."
Jeżeli ta wypowiedź jest prawdziwa to świadczyłaby o słabości barda "Solidarności", nie do pomyślenia chociażby w epoce przedsocjalistycznej. Artyści radzili sobie bez pomocy państwa opiekuńczego. Byli ludzie, którzy im pomagali. Muszę także, zwrócić uwagę na to, jak odbiera polskie naród, jako bezduszny, samolubny. Co było zupełną nieprawdą, gdyż Ryszard Makowski w dalszej części artykułu wspomina, że byli ludzie, organizowali koncerty w celu wsparcia Jacka Kaczmarskiego.
Z czego może wynikać taka postawa? Może z ukształtowania społeczeństwa? Ono jest uzależnione od decyzji urzędników (czyt. państwa). To boli, że tak wielcy ludzie jak bard "Solidarności" w obliczu tak ukształtowanej rzeczywistości tracą godność. Przed erą socjalizmu, tak byłoby to odbierane. Kaczmarski byłby uznany za zwykłego nędzarza. Jest to uleganie wizji pieniędzy państwowych jako niczyich. A to nie jest prawda. Musi każdy z nas, z tego zdawać sobie sprawę.
Jedyne z czym mogę się zgodzić w artykule Makowskiego, jest to, że powinien być uhonorowany za swoją działalność w czasach opozycji antykomunistycznej, a nie za "zasługi dla Socjalistycznego Związku Studentów Polskich". Tak, za to go odznaczył Aleksander Kwaśniewski.
Smutne jest to, że tak socjalistyczna w istocie rzeczywistość zmienia godnych bycia wielkimi, w istnych nędzarzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)