niedziela, 14 lipca 2013

Panowie Wipler i Gowin nie zepsujcie tego!



Polska ma wreszcie szansę wyrwać się z niszczącego państwo i dzielące społeczeństwo konfliktu PO-PiS. Ne ukrywajmy obie te siły nie mają ani chęci, ani środków do reformowania państwa. Wielu obywateli - tak zwane sieroty po PO-PiSie chciało by państwu po zgniliźnie SLD przywrócić normalne, sprawne funkcjonowanie. Te nadzieje były płonne, ale czas je odkurzyć.

Panowie Wipler i Gowin! Nadchodzi czas zmiany na scenie politycznej. W mojej ocenie będzie to zmiana porównywalna (nie taka sama) do tej z 2001 r. kiedy PO i PiS weszły na scenie, zamiast Akcji Wyborczej "Solidarność". Tylko nie można tego zepsuć naiwnością, głupkowatą bezkompromisowością (patrz przykład JKM), czy też brakiem politycznego zmysłu. To ostatnie zagrożenie jest najbardziej realne.

Przykładem na to jest w mojej ocenie to jak tworzony jest Ruch Republikański przez Wiplera. Ten założył, iż wystarczy młoda generacja wolnościowców z np. Stowarzyszenia Koliber i cały projekt zadziała. Tylko czy w skali kraju nieznani młodzianie mogą przyciągnąć? No raczej nie. Mogą być podporą dla starej kadry i tutaj jest pole manewru dla Gowina.

Ten poprzez start na szefa PO (który oczywiście skończy się porażką z premierem) chce się wypromować w mediach i wyciągnąć jak najwięcej szabel by nowa partia mogła mieć pole manewru do działania w parlamencie. I to jest bardziej racjonalne od szybkiego wyjścia z PiS Wiplera.

Jest jedno zagrożenie: mała przebojowość Gowina. Jak można było zauważyć na konwencji Platformy Obywatelskiej, w wystąpieniu Gowina można było wyczuć werwy, charyzmy jakiejkolwiek. Pozostaje liczyć na to, że przyciągnie szereg trochę znanych twarzy (np. Pawła Kowala, Poncyliusza, Rokitę może) i to sprawi, że nawet nudne przemówienia nie zablokują szans wyborczych.

Podsumowując, istnieje ryzyko niewypału nawet dosyć duże. W polityce jednak jest wszystko możliwe, a Gowin i Wipler mają więcej przesłanek niż Ziobro czy PJN do pozytywnej oceny swoich szans. Tylko naprawdę trzeba porządnego wysiłku, praca na pół gwizdka nie przyniesie jakichkolwiek efektów.

sobota, 23 lutego 2013

Żegnam Ruch Narodowy bez żalu

Kto wierzył w Ruch Narodowy, jako odmianę na polskiej prawicy, ten się grubo przeliczył, po akcji na Uniwersytecie Warszawskim i w Radomiu. Abstrahuję całkowicie od poglądów prezentowanych przez prof. Magdalenę Środę i Adama Michnika(których szczerze nie cierpię). Trzeba powiedzieć jasno lewica otrzymała poprzez te "happeningi" bardzo dużą używkę na parę tygodni, albo i dłużej. Tak ten cudzysłów jest potrzebny, bowiem jak dla mnie happening nie polega na rozwalaniu, straszeniu zwyczajnych Polaków jak popadnie. To czysty wandalizm i głupota.. Jeżeli dla kogoś jest to happening, to proponuję porządnie puknąć się w głowę.
Tak Donald Tusk i lewica będą udowadniać wszem i wobec zagrożenie ze strony prawicowych oszołomów. A tym samym skutecznie odstraszać od Ruchu Narodowego. Czy o to chodziło?
Jaki jest cel Ruchu Narodowego zrzeszać tylko młodych i nic ponadto? I skończyć jako 1 kadencyjny(a nawet jeszcze gorzej...) produkt tak samo jak to niedługo się stanie z Ruchem Palikota? Czy tez docierającą szerzej i mieć takie poparcie społeczne jak w czasach II Rzeczpospolitej? Na razie wychodzi, że to pierwsze. Z resztą i tak tego typu akcje mogą przynieść odwrotny skutek do zamierzonego zamiast zachęcić młodych będą pchać ich w stronę europejskości i "tolerancji".
Polskie społeczeństwo jest konserwatywne, tak samo jest z młodą jego częścią. Nie radykalne w środkach. Nawet głębszy kryzys ekonomiczny, jeśli już może wynieść tylko co najwyżej na pozycje węgierskiego Jobbiku, który przy władzy nigdy nie będzie.
Kto ma jeszcze wątpliwości co do Ruchu Narodowego, polecam spojrzeć na portal Narodowcy.net. Na tejże stronie są dość eksponowane informacje na temat porażek Izraela, i upiększanie obrazu państwa Irańskiego. Tak tego państewka, który kontroluje histeryk marzący o własnej bombce atomowej. Autorzy tego portalu starają się przedstawiać rzeczywistość tak wręcz, jakoby większym zagrożeniem dla europejskiej cywilizacji byli żydzi,aniżeli islam. Wiadomo jak jest w rzeczywistości.
To jest prawdziwe antysemickie oblicze Ruchu Narodowego. Kto sądził, że antysemityzm przeminął w tej formacji ideowej, ten grubo się myli. O ile w latach 30. miał sens ze względu na potęgę mniejszości żydowskiej w Polsce. O ile teraz to jest wytwarzanie fałszywego wroga, jakby prawdziwych było mało.
Mam nadzieję, ze Rafał Ziemkiewicz nie wiąże z nimi większych nadziei. Bo jeśli to ma być formacja "nowoczesnego endeka", to należy ją zakopać głęboko i na zawsze.

piątek, 23 listopada 2012

Z zachodu na wschód


Przyglądając się batalii o unijny budżet, trudno nie zauważyć dwóch koncepcji. Pierwsza brytyjska - koncepcja cięć ostatnio rozszerzona o utrzymanie funduszu spójności i dla polityki rolnej dla nowych krajów UE w tym Polski. Kogo więc powinny dotyczyć cięcia? Krajów takich jak Grecja, Hiszpania, Włochy - zadłużonych po uszy które trwają dzięki kroplówce zapewnianej przez Berlin. To druga koncepcja.
Jak myślicie co jest zgodnie z polską racją stanu lepsze? Utrzymać to co mamy, czy też liczyć na status quo polegające na ratowaniu Greków itd.? Co oznacza cięcie dla naszych projektów, bo bankruci są przecież ważniejsi od nas, bo u nas Niemcy nie utopili gotówki. Odpowiedź jest już znana.
Czytelnik wyczulony na germanofobię, mógłby odpowiedzieć na to, iż to nieodpowiedzialne, należy integrować się itd. To są bajki, za którymi stoją narodowe interesy. Nie należy mieć wątpliwości, że to są interesy Niemiec.
Jednak postaram się tegoż czytelnika pocieszyć bowiem z Niemcami należy współpracować w zupełnie innej sferze, mianowicie przeciw Rosji. Już widać pierwsze zarysowania na współpracy rosyjsko-niemieckiej ot chociażby napomknięcia kanclerz Merkel o braku demokracji, teksty prasy niemieckiej o możliwości zamachu w Smoleńsku itd.  Polską racją stanu jest wykorzystywać to jak najmocniej.
To co prezentuję w niniejszej notce jest próbą przełożenia realpolitik wg. Józefa Piłsudskiego (o czym pisał chociażby Zychowicz w "Pakcie Ribbentop-Beck") na dzisiejsze realia, czego niestety rząd Donalda Tuska nie wykorzystuje choćby nie wiem jakby próbował to udowadniać.
Na koniec muszę zwrócić uwagę na ewentualne zażalenie, no dobrze z zachodu na wschód, to z Rosja co robimy? Przeciw Chinom, USA? Otóż Rosja choćbym chciał nie jest dobrym partnerem do współpracy, można tylko wykorzystywać chwilowe jej słabości. W istotę jej państwowości jest panowanie na Europą Środkowo-Wschodnią, a więc wyklucza to jakąkolwiek współpracę.

czwartek, 18 października 2012

Smoleńska pułapka


Rosjanie po raz kolejny dali Polsce porządnie popalić, tym razem ujawniając drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej. Ktoś może powiedzieć – przecież to ujawinił jakiś bloger anonimowy prawie, że. Co ma do tego Putin? A no to, że to są z tego co wiem zdjęcia bardzo dokładne wręcz funkcjonujące w „śledztwie” ( piszę w cudzysłowie bo to normalne śledztwo to raczej nie jest), więc raczej to przypadek nie jest. 

Co wynika z tej kolejnej wpadki? Ano to, że Rosjanie nie zamierzają kryć w jakikolwiek sposób Donalda Tuska i jego rządu. Dążą do jego kompromitacji, na taką skalę by władzę przejął rząd nieprzychylny Rosji, czyli Jarosława Kaczyńskiego.

Rozumiem ewentualne, w tym momencie zdziwienie co niektórych czytelników. Już wyjaśniam o co chodzi. Otóż mamy do czynienia z tą tytułową "smoleńską pułapką”. Proszę wybaczyć analogie do sprawy katyńskiej, ale to jest dokładnie ten sam schemat działania. W obliczu takiej ilości dowodów przeciw Kremlowi, wręcz czymś oczywistym stają się podejrzenia o zamachu, albo o co najmniej celowych zaniedbaniach państwa Putina. Problem jest taki, że delikatnie rzecz ujmując sytuacja geopolityczna Polski ku prawdzie o tej tragedii, temu nijak sprzyja.

Otóż Zachód potrzebuje Rosji do walki z Iranem, sytuacją na Bliskim Wschodzie etc. I są gotowi naszą sprawę pozostawić mało tego wyciszyć, jak Katyń by mieć wsparcie białego niedźwiedzia. W tej sprawie Jarosław Kaczyński zostanie pozostawiony na pastwę losu. Jeśli pójdzie na konfrontację z Rosją, dostanie po łapach od Zachodu i pod pretekstem chociażby kryzysu gospodarczego raz na zawsze odeśle go w polityczny niebyt. Albo będzie robił dobra minę do złej gry i wyciszy sprawe pod pretekstem, że to był wypadek. Tym samym też pozbawi siebie wiarygodności jako tego, który oczyści cały bajzel po Donaldzie Tusku, skoro zaprzeczy temu co mówił przez lata ws. Smoleńska.

Dobrego wyjścia z tej sprawy nie ma. To jest dopiero wyzwanie dla geniuszu Jarosława Kaczyńskiego. Jak na moje ma marne szanse by z tego politycznie wyjść cało.

piątek, 14 września 2012

Liberale - socjal dla twojego dobra


W swojej "karierze" blogerskiej przy okazji analizowania różnych projektów prosocjalnych min. Jarosława Kaczyńskiego spotykałem się z stwierdzeniem, że ta krytyka jest bez sensu. Bo przecież ja na socjalu jako młody człowiek zyskuje. No tak "pewną" emeryturę z ZUS-u, zasiłek. No bo przecież pracować jest to zbrodnia. A już w ogóle na umowach śmieciowych, gdzie państwo wbrew twojej woli może się zatroszczyć, by objąć cię socjalem za sprawą Państwowej Inspekcji Pracy, a potem sądu.  Ech szkoda gadać....
Młody człowiek jest skazany na socjal bo w obecnych realiach, gdzie chęć do pracy, działania zarzyna się jak tylko się da.  I tak liberałowie korzystają z socjalu, bo są kapitalistami, czerpią zysk gdzie się da.  Nie mogą osiągnąć o wiele większych zysków, gdy państwo zabiera połowę pensji. Dlatego chcą odzyskać choć część swoich pieniędzy z ulg,państwowej służby zdrowia, edukacji.
Apropo edukacji, solidaryści zwracają uwagę, że jest przecież wolny rynek(chi, chi) i możesz iść przecież do prywatnej uczelni. No, ale, że najpierw państwo jak już wspomniałem zabierze połowę pensji na np. "bezpłatną" edukację to pal licho. Możesz iść do prywatnej i płacić za coś co już zapłaciłeś w podatkach chcąc nie chcąc.
Jeszcze by to można znieść gdyby kasa, którą mi państwo zabiera szła także,na prywatne uczelnie w ramach bonu oświatowego. Niestety państwo boi się, że ktoś może zauważyć, że może być lepsza edukacja, dająca większe szanse na pracę.

czwartek, 6 września 2012

"Pakt Ribbentrop-Beck" - recenzja?

Po przeczytaniu książki Zychowicza "Pakt Ribbentrop-Beck", w każdym z nas chcącym przyjąć do wiadomości podane w książce fakty obudzi się wrażenie wielkiej fikcji bohaterskich Piłsudczyków  (jak to słusznie Piłsudski mawiał: Panowie ja jestem Piłsudski, a nie żaden piłsudczyk), którzy popchnęli polskie w państwo w przepaść. Ma to związek z niewyobrażalnym szaleństwem, które nie wiadomo dlaczego nagle zaufały Anglikom, po paru latach tutaj proszę o uwagę współpracy z Niemcami. Ta była na dużą skalę, co dobrze zostało w tej książce udokumentowane. Mało tego cały dyplomatyczny świat widział w Polsce sojuszników, co tylko czeka na potwierdzenia w traktatach itd.  Szokuje to państwa? No mnie też szokowało, gdy czytałem tą książkę.
Jaki jest w nas obraz Polski, władz polskich przed wojną? Ano taki, że niby nie mieliśmy wyjścia. Guzik prawda. Sami pozbawiliśmy się tego wyjścia na własne życzenie. Czy ktokolwiek z nas przed tą książką wiedziałby np. o tym, że plany eksterytorialnej autostrady wysuwali sami Polacy w 1927r.?! Kto wiedział, że Gdańsk był wówczas tak polski, jak nie wiem Moskwa? No nikt. Mamy obraz tylko wariata Hitlera, który napadł z drugim wariatem Stalinem i koniec. Null.  To, że sami wydaliśmy na siebie taki wyrok, o tym nie wie nikt. Wielka zmowa milczenia rodem z teorii spiskowych.
Co ja robię? Zamiast zrecenzować książkę streszczam główne wątki. No więc. Tak ogółem książka jest kawałem dobrej roboty, co najważniejsze oparta na faktach, których obalić się nie da. Zastrzeżeń mam tylko dwa. Pierwsze to takie, że bardzo łagodnie obszedł się z ministrem Beckiem starał się zrozumieć jego racje, czego nie da się zrozumieć. Wyszło z tego przedstawienie Becka jako kompletnego wariata. Druga rzecz to przedstawienie Piłsudskiego jako większego realisty od endeków. Nie mówię tu o Dmowskim. Aż jestem ciekaw czy byłby on zgodzić się z Piłsudskim, iż pakt z Niemcami ma rację bytu. Może ktoś znający jego idee, spróbowałby odpowiedzieć na to pytanie? Bo po prostu warto. No i oczywiście polecam książkę.

Minister Rostowski jak Radio Erewań

Pan Minister uraczył ns wszystkich połączeniem "odpowiedniego" przedstawiania prawdy  z księgowością rodem z Excela.
Na początek pierwszy element bo dość sprytnie to zrobiono. Otóż jak wszyscy wiemy ogromne sa różnice w liczbach podanych przez Ministra Rostowskiego i przez PiS. Otóż PiS podało kwotę wydatków 13 mld zł na pierwszy rok wprowadzenia swojego planu. Natomiast minister Rostowski podał kwotę 62 mld zł będącą (a mam do tego wątpliwości, o tym dalej) kwotą całości programu PiS.  W dodatku Jan Vincent porównał tę kwotę z planowanym rocznym deficytem.  Jak widać łatwo można nie kłamiąc, wprowadzić polskich obywateli w błąd. I w dodatku za to pan minister Rostowski wykorzystał urzędników MF, którzy jak na służbę cywilną przystało powinni być apolityczni. Mogą udostępniać dane dla opozycji by właściwie mogła wyceniać swoje propozycje, ale nie mogą służyć politycznej walce. Z resztą co tu dużo kryć co PO dotknie zamienia się w ...a szkoda gadać.
Co do księgowości rodem z Excela, to pisałem tutaj, iż gospodarka jest zbyt trudnym mechanizmem by wystarczyło odjąć dochody i już. Takie myślenie pcha ten rząd ku większym podatkom, co z realnym rozpatrywaniem mechanizmów gospodarczych nie ma nic wspólnego.
Ktoś może zapytać dlaczego Rostowskiego porównałem do Radia Erewań, bo ten jak to znane z kawałów Radio pomija fakty, wprowadza w błąd. Jak to szło? Radio Erewań nadaje: Na Placu Czerwonym rozdają samochody. Tylko plac się zgadza. Nie rozdają tylko kradną i nie samochody tylko rowery.